Ładowanie

Policyjny pościg za Fiatem z finałem w Bytomiu: samochód spłonął, a w szpitalu znaleźli się nastolatkowie

Dynamiczne wydarzenia, które mogłyby stać się scenariuszem filmu akcji, rozegrały się w nocy na terenie Bytomia. Około godziny 3:00 na ulicy Witczaka doszło do spektakularnego wypadku. Osobowy Fiat, którym podróżowała czwórka nastolatków, uderzył w barierki, a chwilę później stanął w płomieniach. Jak informuje Radio Piekary, wcześniej samochód zniszczył kilka innych pojazdów, a cała sytuacja była finałem policyjnego pościgu, który rozpoczął się w powiecie będzińskim.

Początek pościgu: próba kontroli w Czeladzi

Jak przekazała mł. asp. Paulina Gnietko z bytomskiej policji, cała sytuacja miała swój początek na terenie powiatu będzińskiego. – Policjanci chcieli skontrolować osobowego Fiata na ulicy Staszica w Czeladzi – potwierdza mł. asp. Marcin Szopa z będzińskiej policji. – Kierowca jednak nie zatrzymał się do kontroli i zaczął uciekać – dodaje.

Jak się później okazało, za kierownicą Fiata znajdował się 14-latek. Samochód, którym podróżowała czwórka nastolatków, uciekał przez Siemianowice Śląskie i Piekary Śląskie, by ostatecznie znaleźć się w Bytomiu. Pościg zakończył się na skrzyżowaniu ulic Krakowskiej i Witczaka, gdzie Fiat uderzył w barierki, a następnie stanął w ogniu.

Nastolatkowie w szpitalu

W wyniku zdarzenia wszyscy podróżujący Fiatem nastolatkowie trafili do szpitala. Na szczęście, jak informuje Radio Piekary, ich życie nie jest zagrożone. Mimo to całe zdarzenie budzi wiele pytań, zwłaszcza w kontekście faktu, że za kierownicą znajdował się 14-latek, który nie miał prawa jazdy.

Zniszczone samochody i płonący Fiat

Pościg, który zakończył się w Bytomiu, pozostawił po sobie ślady w postaci zniszczonych pojazdów. Fiat, zanim uderzył w barierki, uszkodził kilka innych samochodów. Ostatecznie auto stanęło w płomieniach, a służby musiały interweniować, by ugasić pożar i zabezpieczyć miejsce zdarzenia.

Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia

Policja obecnie wyjaśnia dokładne okoliczności całego zdarzenia. – Wszystko wskazuje na to, że młodzi ludzie nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji swoich działań – mówi mł. asp. Paulina Gnietko. – Ucieczka przed policją, zwłaszcza w takich warunkach, zawsze kończy się tragicznie. Na szczęście tym razem nikomu nie grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo – dodaje.

Apel o odpowiedzialność

Całe zdarzenie to kolejny przypadek, który pokazuje, jak ważne jest odpowiedzialne zachowanie na drodze. Policja apeluje do rodziców i opiekunów, by zwracali uwagę na to, kto i w jaki sposób korzysta z samochodów. – Młodzi ludzie często nie zdają sobie sprawy z ryzyka, jakie niesie ze sobą prowadzenie pojazdu bez uprawnień – podkreśla mł. asp. Marcin Szopa.

Pościg, który zakończył się w Bytomiu, to kolejne ostrzeżenie przed lekceważeniem przepisów drogowych. Na szczęście tym razem skończyło się na strachu i kilku zniszczonych samochodach, ale podobne sytuacje mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.

Źródło Radio Piekary

Zdjęcie Ilustracyjne

Share this content: