Polonia Bytom i GKS Czarni Bytom – historia na dwa pokolenia
W Bytomiu od dekad funkcjonują dwa silne sportowe symbole — Polonia Bytom i Czarni Bytom.
W mojej rodzinie te dwa rytmy od lat grają razem. Polonia Bytom i Czarni Bytom. Dwa różne światy, które przez pokolenia splatają się w jedną historię.
Najpierw była ona — moja mama, Irena Wiśniewska — jedna z najwybitniejszych lekkoatletek Polonii Bytom lat sześćdziesiątych. Płotki, sztafety, wielobój. Akademicka wicemistrzyni świata w Sofii, medalistka mistrzostw Polski, zawodniczka Kadry Polski.
Potem był mój tata — człowiek, który zbudował coś z niczego. Założył GKS Czarni Bytom i prowadził klub przez prawie pół wieku. Dziesiątki lat treningów, wychowanych zawodników, mistrzów, reprezentantów. Z małej sali i wielkiego uporu powstała Legenda Polskiego Judo.
Los zatoczył koło i dziś to mnie przypadł zaszczyt prowadzenia klubu, który przed laty stworzył mój ojciec.
A życie dopisało do tej historii rozdział, którego nie wymyśliłby żaden scenarzysta.
Mój obecny partner zobaczył mnie po raz pierwszy na zdjęciu z meczu Polonii Bytom z Tychami, opublikowanym przez Bytomski Portal Informacyjny
On — były zawodnik Polonii — zatrzymał wzrok na widok uśmiechniętej blondynki w koszulce Polonii Bytom
Czasem jedno zdjęcie wystarczy, żeby dwie sportowe historie zaczęły mówić wspólnym językiem.
I choć dziś on jest blisko świata Czarnych Bytom — jego pierwszym sportowym uczuciem zawsze będzie Polonia. Tak jak dla mnie na pierwszym miejscu zawsze będą Czarni Bytom. I nie ma w tym sprzeczności. Jest równowaga.
Bo są miłości, które nie konkurują — tylko się uzupełniają. Stadion i mata. Dwa światy, które zamiast się ścierać — splatają się w jedną, wspólną drogę.
—
Małgorzata Wilk Wiśniewska
Prezes GKS Czarni Bytom