Wcale nie taka krótka i prosta historia Bytomia.
Historia Bytomia, jednego z najstarszych śląskich miast, zaczyna się na niewielkim wzgórzu, zwanym do dziś Wzgórzem Świętej Małgorzaty, albo po prostu Małgorzatką, które otoczone rozlewiskiem rzeki Kaczawy, dumnie górowało w pobliżu szlaków handlowych, którymi kupcy wozili swoje towary ze wschodu na zachód i z północy na południe. Na samym szczycie wzgórza powstał kościół, a wokół niego szybko powstała osada, targ, miejsca służące za noclegi i karczmy dla podróżnych. Osada ta w szybkim tempie rozrastała się, by w końcu w 1254 roku, już jako miasto Bytom, uzyskać prawa miejskie.
Linia Piastów wygasa na tym terenie w 1355 roku, a 14 lat później nastąpiło rozdrobnienie księstwa i podzielono znajdujący się tam zamek. W 1430 roku miasto zdobyli Husyci, którzy je spustoszyli. Następnie przeszło ono w ręce Habsburgów . W roku 1606 roku w zamian za spłatę długów, miasto przechodzi w ręce Łazarza Henckel von Donnersmarck i tym samym, prócz dóbr materialnych, otrzymuję przywileje.
W 1742 Bytom zostaje przyłączony do Królestwa Pruskiego i rozpoczyna się dla niego nowa epoka. Toczące się w tym czasie na terenie Bytomia wojny, doprowadziły do zmniejszenia się ludności Śląska o 115 tysięcy osób, spaleniu uległo około 8000 tysięcy domów, a fałszowanie monet doprowadziło do chaosu ekonomicznego.
Bytom bardzo dotkliwie odczuł zmagania wojenne. Wiele się zmienia wraz z nadejściem XIX wieku, kiedy to swój początek ma reforma administracyjna. W tym czasie Powstają pierwsze zakłady przemysłowe. Do życia powołana zostaje między innymi huta cynku Klara, a siedemnaście lat później Rosamunda, w 1831 kopalnia rudy żelaza Magdalena, zaś po niej huta żelaza Pokój. W tym czasie, wzrasta również liczba mieszkańców miasta. W roku 1860 powiat bytomski zamieszkiwało ponad 145 tysięcy osób. Był to wówczas największy pod względem liczby mieszkańców powiat znajdujący się w państwie pruskim.
W 1883 roku Bytom zyskał nowego burmistrza. Georg Bruning, wspominany jest, jako najlepszy gospodarz miasta, który troszczył się o wszystkich podwładnych, sam żyjąc dość skromnie. Nie tolerował korupcji. Miasto za jego rządów rozwijało się bardzo dynamicznie. To dzięki jego pracy, w Bytomiu powstał najnowocześniejszy zakład zdrowotny, Teatr oraz dom koncertowy. Powstawały także nowe kościoły, szkoły, place i parki, m. in. Park Miejski im. Franciszka Kachla, który do dziś jest określany jednym |z najpiękniejszych parków w województwie. Jak grzyby po deszczu, wyrastały piękne kamienice, a w nich eleganckie mieszkania, kawiarnie, sklepiki. W centrum miasta staje synagoga, rozbudowany zostaje ratusz na rynku, a przez miasto przejeżdża pierwszy miejski tramwaj. Powstała także nowoczesna oczyszczalnia ścieków, koszary, a także Królewski Instytut Higieny.
W 1892 roku Georg Bruning został nadburmistrzem, otrzymał m.in. Order Czerwonego Orła, Order Korony . Bruning sprawował władzę do 1919 roku, kiedy to dobrowolnie przeszedł na emeryturę.
Pierwsza wojna światowa odcisnęła piętno na życiu codziennym Bytomian. Wpływ na to miała między innymi blokada handlowa i wysiłek zbrojny. W mieście wprowadzono racjonowanie żywności, życie stało się wyjątkowo trudne. Informację o zakończeniu wojny, przyjęto z wielką ulgą, ale też i wielkimi stratami wśród ludności. Według szacunków, wojna zabrała ponad 1400 mieszkańców miasta.
Okres powojenny niestety nie dał mieszkańcom Śląska wyczekiwanego spokoju i istotnych zmian na lepsze. Wojna w Bytomiu, trwała bowiem nadal. Powojenne lata, to czas rewolucyjnego wrzenia, plebiscytów i krwawych powstań.
W styczniu 1919 r. w Paryżu odbyła się konferencja pokojowa, która miała zadecydować o kształcie powojennej Europy. Strona polska przedstawiła podczas obrad m.in. kwestię przyszłej przynależności Górnego Śląska, żądając tym samy przyłączenia tego obszaru do Polski. Na mocy traktatu wersalskiego, podpisanego w czerwcu 1919 r., o losach Górnego Śląska, a tym samym Bytomia, miał rozstrzygnąć plebiscyt. Jednak żadna ze stron nie była zadowolona z tego rozwiązania.
Pierwsze powstanie wybuchło w nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 roku. Wśród głównych przyczyn zrywu, wymienia się niemiecką obecność militarną i policyjną w celu zdyscyplinowania tych, którzy nie kryli swych nadziei na szybki koniec niemieckiego władania na tych terenach. Powstanie trwało jedynie osiem dni. 24 sierpnia komendant główny POW Górnego Śląska Alfons Zgrzebniok ogłosił oficjalne zakończenie pierwszego powstania śląskiego.
19 stycznia 1919 roku miały miejsce wybory parlamentarne. Wybierano członków niemieckiego Zgromadzenia Narodowego. Dla Polaków mieszkających w Bytomiu, wyniki nie miały jednak najmniejszego znaczenia, bowiem w wyborach nie została zgłoszona żadna polska partia.
Rok 1920 przyniósł na Śląsku szereg manifestacji i głosów sprzeciwu, nastroje antyniemieckie nabierały na sile. Fale buntu dały początek kolejnemu powstaniu na Śląsku. Wybuchło ono w nocy z 18 na 19 sierpnia 1920 roku. Na jego czele stanął Wojciech Korfanty. Na ziemiach śląskich rozpoczął się plebiscyt. Od jego wyniku miała zależeć terytorialna przyszłość tej ziemi. Na murach zaczęły zwisać plakaty ukazujące wychudzone ciała, czaszki, które miały być zapowiedzią cierpień, które spotkają tych, co źle zagłosują w plebiscycie. Problem polegał na tym, że nie zawsze źle oznaczało głosowanie za Niemcami, czy Polską. Wielu ludzi było rozdartych w swoich decyzjach.
Kiedy zbliżał się dzień plebiscytu, Niemcy, chcąc pomóc statystyce, zwieźli na tereny Śląska, jego dawnych mieszkańców. W pewnym momencie, Polska zaczęła tracić najważniejsze i najcenniejsze kawałki ziemi .Przepychanki pomiędzy aliantami o śląskie ziemie doprowadziły do podjęcia decyzji o wybuchu kolejnego, trzeciego już powstania.
W nocy z 2 na 3 maja 1921 roku. Bytom został zajęty przez powstańców ale zbrojne przeciwdziałanie wojsk francuskich stacjonujących w miejscowych koszarach, zmusił ich do szybkiego opuszczenia miasta . Łącznie do walk w powstaniu zgłosiło się około sześćdziesiąt tysięcy ludzi.
Po dwóch miesiącach walk i upadku powstania, dyskusja na temat przyszłości Bytomia definitywnie się zakończyła. Szala rozmów przechyliła się na stronę francuską, która zdecydowanie sprzyjała Polsce . W Berlinie, podobnie jak w Londynie sprawa stała już na ostrzu noża. Trzeba było szybko podjąć decyzję, w którą stronę popchnąć Bytom, z całą jego urodzajną ziemią i dochodowych przemysłem.
Głównym tematem rozmów stały się Katowice i Bytom. Pod koniec października orzeczenie genewskie podzieliło Śląsk na wschodni z Katowicami, który został przyłączony do Polski, i na zachodni z Bytomiem, który pozostał w granicach Niemiec .
W tym czasie jak grzyby po deszczu, wyrastają kolejne wielorodzinne domy mieszkalne, najczęściej bezpośrednio przy zakładach przemysłowych i kopalniach. W kolejnych latach w Bytomiu powstawały kolejne szkoły, kościoły, swoją działalność rozpoczęło między innymi muzeum przy Moltkeplatz, a także Akademia Pedagogiczna, nad głowami mieszkańców swoją podróż odbył słynny Zeppelin. Miasto ciągle się rozwijało, urzekało pięknem, tętniło życiem. Bytom stał się najpiękniejszą i najdalej wysuniętą na wschód wizytówką Rzeszy Niemieckiej. Pomimo kryzysu gospodarczego, który nieprzerwalnie od 1929 wpływał na rozwój zachodnich państw, Bytom radził sobie całkiem nieźle. Dopiero w 1930 roku miasto nie zdołało się obronić przed skutkami krachu na nowojorskiej giełdzie i popada w ekonomiczną recesję. Zapotrzebowanie na węgiel spadło średnio o 18%, co wymusiło obniżenie wydobycia o 14%, co w konsekwencji spowodowało nagły wzrost bezrobocia .
Kryzys objął także kopalnie zajmujące się eksploatacją galmanu i rud cynku. Niemieckie społeczeństwo domagało się zmian, oczekiwali pojawienia się na horyzoncie człowieka, który na gotowy przepis na walkę z bezrobociem, głodem i recesją.18 kwietnia 1932 roku, miasto odwiedził Adolf Hitler. Miał wtedy 43 lata i stał na czele partii NSDAP, która liczyła ponad 210 tysięcy członków. Przywódca przyjechał do Bytomia, chcąc wzmocnić wpływy swojej partii na Górnym Śląsku.
Hitler cieszył się tutaj ogromnym poparciem, swoją wizytą chciał wyrazić wdzięczność za okazane wsparcie, a przy okazji zmobilizować wszystkich swoich sympatyków przed wyborami parlamentarnymi. Hitlerowi nie udało się wygrać wyborów prezydenckich, ale jego partia zdobyła większość w parlamencie, co pozwoliło mu na objęcie stanowiska kanclerza Niemiec. W Bytomiu, wiadomość o tym przyjęto z ogromnym entuzjazmem. Na ratuszu zaczęła powiewać flaga ze swastyką, podobnie jak na pobliskich domach i urzędach. Narodowi socjaliści zdobyli władze także w mieście, co sprawiło, że od tego czasu, posiadali władzę absolutną na tym terenie.
Zmiany najbardziej odczuli miejscowi działacze komunistyczni i mieszkańcy narodowości polskiej. Wielu z nich, już w pierwszych dniach objęcia władzy aresztowano. W mieście zmieniły się nazwy ulic, patroni szkół, a także nazwy gmin. Spis ludności w tym czasie, pokazywał gwałtowny spadek polskiej ludności.
Przestraszeni brutalnością nazistów, przestali się przyznawać do ojczystego języka i swojego pochodzenia. W jeszcze gorszej sytuacji znaleźli się mieszkający w Bytomiu żydzi. Podczas kryształowej nocy, płomienie pochłonęły synagogę, domy i sklepy należące do żydowskiej ludności . Czas wojny to dla Bytomia głównie zmiany w administracji. Bowiem zarządzanie terenem Górnego Śląska przeniesiono do Katowic i to właśnie tam utworzono nowy centralny ośrodek dyspozycyjny. W Bytomiu ponownie spadła liczba mieszkańców. Część z nich poniosła śmierć na froncie, reszta przeniosła się właśnie do Katowic, byli to głównie urzędnicy, siła robocza, inwestorzy.
Bytom stracił dotychczasowe atuty, przestał być tak atrakcyjny jak przed wojną. Na wieść o rychłym zakończeniu wojny i możliwej przegranej Niemiec, po raz kolejny Bytom utracił swych mieszkańców. Plan ewakuacji obejmował nie tylko ludność, ale także materiały, czyli zapasy i urządzenia, możliwe do wykorzystania przez wroga.
W styczniu 1945 roku, miasto obiegła już wiadomość o zbliżających się wojskach radzieckich. Mieszkańcy w popłochu zaczęli opuszczać swe domostwa kierowali się na zachód. W końcu miasto zostało zbombardowane, a Ci, którym nie udało się uciec, szukali schronu.
Dla Bytomia początek roku 1945, okazał się tak naprawdę dopiero początkiem prawdziwej wojny. Nadejście „wyzwoliciela” było dla jego mieszkańców prawdziwym koszmarem. Flagi ze swastyką, zamieniono na czerwone, z tą różnicą, ze te nie były wywieszane z entuzjazmem, a z przymusu. Wydano rozkaz. Czerwonoarmiści pukali do niemal każdych drzwi, brali wódkę, jedzenie, potem też kosztowności.
Przy Placu Kościuszki, zawisł wielki portret nowego przywódcy, Józefa Stalina. Spoglądał na to niegdyś piękne miasto i miał kolejny, tragiczny w skutkach plan. Kazano wszystkim mieszkańcom oddać radia, tak by nie docierały do nich niewygodne informacje. Ulice pełne były Rosjan, sklepy straszyły roztrzaskanymi witrynami, rozkradzione i zdewastowane wnętrza. Taki widok stał się codziennością. Wprowadzono godzinę policyjną, a po kilku dniach ogłoszono, że czerwona flagi, zastąpić mają polskie, biało-czerwone.
Po raz kolejny zmieniono nazwy ulic, patronów szkół, nazw miast i gmin. Plac Adolfa Hitlera, stał się Placem Józefa Stalina, ale nie tylko to się zmieniło, na rynku brakowało jednej z ważniejszych wizytówek miasta. Ratusz został zdewastowany, okradziony, a na koniec spalony. Los ratusza podzieliła cała pierzeja rynkowa, która dumnie przez tyle lat zdobiła serce Bytomia. Gwałty na kobietach, bez względu na wiek, pobicia, aresztowania, morderstwa. Wszystko to, stało się mroczną codziennością. Wielu mieszkańców Bytomia, już na samą myśl o wkraczającej rosyjskiej armii popełniło samobójstwo.
Czas powojenny okazał się być jedną z najczarniejszych kart w historii tego miasta. Ponownie miasto się wyludniło, wraz z obowiązkowym stawiennictwem do pracy wszystkich mężczyzn. W Bytomiu stawiło się ok 11 tysięcy młodszych i starszych mieszkańców. Oficjalnie mieli oni być oddelegowanie do pracy na okres dwóch tygodni, ale wraz z wydanym rozkazem, wywieziono ich w głąb Rosji, a której większość już nigdy nie wróciła. Ich los podzieliło wielu Ślązaków, a ich dzieje do dziś nie są znane. Wraz z mężczyznami, wyjechałyz miasta fabryki, sprzęty, odzież, dzieła sztuki, książki, instrumenty muzyczne, meble i żywność. Ogromne transporty każdego dnia odjeżdżają na wschód, gdzie Czerwonoarmiści wysyłają zdobycze swoim rodzinom Zdemontowane i rozkradzione zakłady przemysłowe nie były już w stanie sprawnie funkcjonować.
W Bytomiu pozostaje mniej niż 10 procent maszyn i urządzeń. Wydobycie węgla drastycznie spadło, a Stalin w tym czasie wydał dekret o jego transporcie na wschód. Uruchamiane więc zostają kolejne kopalnie, które jeszcze niedawno popadły w ruinę. Mężczyźni wrócili do pracy. Jednak ich radość nie trwała długo, gdyż w kolejnym ludzkim transporcie, wywiezieni zostali w głąb Rosji. Górnicy byli potrzebni Stalinowi, by na wschodzie budować nowe kopalnie, z tego co rozkradzione i wywiezione zostało ze Śląska. Ich miejsce musiały zająć kobiety. Wtedy to one wykonywały ciężkie fizyczne prace, stawały się rębaczami, elektrykami, ślusarzami, układały tory kolejowe. Pracowały głównie w nocy, kiedy w domach spały ich dzieci . W marcu 1945 roku, władza w mieście prze w ręce administracji polskiej.
Pierwszym prezydentem Bytomia został Piotr Miętkiewicz, ale już w 1948 roku został zastąpiony przez Antoniego Wojdę. Nowa władza zarządziła w tym czasie spis ludności, który miał na celu weryfikację ich pochodzenia. Wielu Górnoślązaków tłumaczyło się z obecności na listach Volksdeutch, musieli wykazać się niewinnością, polskością i kompletnym brakiem związku z jakąkolwiek formą niemieckiej kultury. Decyzją władz, tysiące mieszkańców Górnego Śląska, musiało zostawić cały swój dobytek i opuścić Polskę. Na ich miejsce przesiedlono Polaków z Kresów Wschodnich.
Wkrótce Bytom stał się jednym z największych skupisk Kresowiaków. Migracje na ogromną skalę pozbawiły w większości tą ziemię rodowitych, rdzennych Ślązaków. Władzom PRL było to na rękę, gdyż od zawsze Górny Śląsk, był dla nich kolebką niemczyzny w Polsce. Próbowano pozbawić Śląsk jego historii, gwary, kultury. Czyli wszystkiego tego, co miało niemieckie korzenie.
Miasto podzieliło się na pół. Jedną część stanowili ludzie, którzy byli tu od zawsze, drugą Ci, którzy przybyli na Śląsk z Kresów. Napływowi nie rozumieli gwary, którą posługiwali się Ślązacy, nie pojmowali ich zwyczajów i kultury. Miejscowi nie potrafią pojąć, dlaczego Kresowiacy dostają mieszkania, meble i przywileje. Ślązacy poddawani weryfikacji, często nie mają do czego wracać, gdyż ich domy, warsztaty i sklepy oddane zostały przybyłym ze wschodu. Kresowiacy, krzyczeli, by miejscowym odebrać obywatelstwo, zarzucając im tym samym niemieckie korzenie. To wszystko spowodowało konflikty, które trwały przez bardzo długie lata.
Podobna sytuacja miała miejsce z tymi, którzy za przysłowiową kromką chleba, ściągnęli na Śląsk. Tu potrzeba było rąk do pracy. Bogate śląskie miasta były gwarancją zatrudnienia i dobrobytu. Dawały ludziom to, czego brakowało w wielu biedniejszych rejonach kraju. Bezrobocie na Śląsku praktycznie nie istniało, bowiem każdy kto chciał, znalazł zatrudnienie. W niemal każdym mieście funkcjonowało kilka kopalni, huta, zakłady przemysłowe. Węgiel był władzom PRL potrzebny, potrzebni byli ludzie, którzy go dla niech wydobędą.
Bytom był w węgiel niezwykle bogaty, układał się warstwami, pokład na pokładzie, w kształt niecki, która przypominała przekrój wanny . Węgiel stał się bogactwem Polski, jego dobrem narodowym. Bytom nabrał nowego znaczenia. Jego mieszkańcom ciągle powtarzano, że ich praca jest bohaterstwem, że to właśnie oni stoją za potęgą kraju. Niestety w tym wszystkim zapomniano o Śląsku, o którego dobro już nie dbano. Ludziom jednak próbowano ciągle wmawiać, że władze o miasto się troszczyły, pilnowały jego interesów, jednak pustki, które pozostały po wydobyciu fedrowaniu) spowodowały, że zaczęło powoli popadać w ruinę.
Krok po kroku miasto zapadało się i niszczało. To czego władze centralne nie chciały widzieć, widzieli jego mieszkańcy. Popękane kamienice, dziury w drogach. Centrum miasta na przestrzeni lat, osiadło o 10 centymetrów, wchód i zachód Bytomia, osiadł prawie o pół metra. W kolejnych latach było jeszcze gorzej. Do XX wieku miasto osiadło w niektórych miejscach, nawet kilka metrów. Ludzie skarżyli się, pisali wnioski, lecz sprawy ciągnęły się latami. Mimo tego, wydobycie się zwiększyło, potrzeby kraju stawały się jeszcze większe. Odbudować przecież trzeba było kraj, kosztem śląska i Ślązaków. Bytom przestał być ważny, przestały być ważne jego zabytki, historia i ludzie. Liczyło się tylko to, co można było jeszcze z niego wyssać, wydobyć, wykopać. Wtedy jeszcze nikt nie mówił o nadchodzącej tragedii. Nikt z rządzących krajem nie słuchał tych, którzy o szkodliwości decyzji nie bali się mówić.
Mieszkańcy Śląska mieli pracę, ale ich życie powoli stało się utrapieniem. Codziennie widzieli jak ich domy, kamienice, sklepy i drogi popadały w ruinę. Widok popękanych ścian, staje się w Bytomiu codziennością. To jednak nie zniechęcało ludzi do wydobywania węgla. To zajęcie dawało im całkiem spore zarobki, są w stanie spokojnie utrzymać swoje rodziny, w których najczęściej są jedynymi żywicielami.
W tym samym czasie, naukowcy pisali w swoich pracach naukowych, że Bytom nie nadaje się już do zamieszkania, z powodu szkód górniczych, nie ma możliwości powiększenia zasobów mieszkaniowych. Powstał więc plan, by na peryferiach Bytomia rozpocząć rozbudowę terenów pod zabudowę mieszkalną, dla osób, które zdecydowano się przesiedlić z centrum miasta. Plan ten, miał objąć aż 25% mieszkańców. Podjęto również decyzję, żeby ograniczyć liczbę osób przybywających do Bytomia.
Deglomeracja miasta, nie doszła jednak do skutku, mieszkańców nadal przybywało, wolnych mieszkań systematycznie ubywało. W marcu 1958 roku Miejska Rada Narodowa zdeklarowała całkowita zabudowę śródmieścia i wszystkich luk w mieście. Plan zakładał także budowę domków jednorodzinnych, zaś spółdzielnie mieszkaniowe, miały rozpocząć budownictwo wielokondygnacyjne .
Tym sposobem, w mieście pełnym perełek architektonicznych, powstawać zaczęły wielorodzinne bloki, które do dziś, w żaden sposób nie chcą się ze sobą zgrać. Lata osiemdziesiąte to początek tworzenia się w zakładach pracy związków zawodowych. W tym czasie wielu działaczy, mieszkańców Bytomia zostaje zatrzymanych i internowanych przez ówczesne władze.
Życie w mieście zmienia się na jakiś czas. Zmienia się także samo miasto. Podjęto decyzję o wyburzeniu wielu zabytkowych kamienic. W mgnieniu oka znika cały kwartał zabudowań przy Placu Kościuszki. Decyzję tłumaczono fatalnym stanem kamienic, które w wyniku szkód górniczych groziły zawaleniem. W tej kwestii pozostało jednak wiele niedomówień.
Kolejne lata to szereg zmian, decyzji i prób by miasto odzyskało choć odrobinę dawnego blasku. Remonty elewacji, skwerów, placów. Inwestycje, zieleń, kawiarnie, restauracje, kultura.
Jak jest teraz? To już sami możecie ocenić 🙂