Sukces, który boli innych
Często mówi się, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Ja dodałabym jeszcze jedno: sukces ma również wielu wrogów — zwłaszcza wtedy, gdy jest prawdziwy, autentyczny, ciężko wypracowany, a nie kupiony czy wymuszony koneksjami.
Zauważyłam, że ludzie, którzy naprawdę chcą coś osiągnąć — nie z zawiści ani z potrzeby udowodnienia światu swojej wartości, ale z pasji i chęci tworzenia czegoś dobrego — często płacą za to wysoką cenę. Bo jeśli robisz coś z sercem, jeśli ci zależy, to wciąga cię jak wir. Rezygnujesz z odpoczynku, z posiłków, z nocy. Świat wtedy kurczy się do jednej myśli: żeby to wyszło dobrze. I nagle orientujesz się, że dajesz z siebie wszystko — i jeszcze trochę.

Ja też przez to przeszłam. Pracowałam ponad siły, by rozwijać klub, w który wierzę całym sercem. Bo dla mnie sukces to nie statuetka czy zdjęcie w gazecie. Sukces to chwila, kiedy na hali treningowej trzeba powiesić nową kotarę, bo dzieci już się nie mieszczą. Sukces to uśmiech dziecka, które po raz pierwszy założyło judogę. Sukces to moment, kiedy możemy zaoferować darmowe korepetycje, bo chcemy dać tym dzieciom coś więcej niż sport — chcemy dać im szansę i ułatwić życie sportowca.

Ale im większy sukces, tym więcej znajdzie się ludzi, którzy mają z nim problem. Zazdrość to potężna siła — potrafi rozbijać zespoły, psuć atmosferę, wprowadzać nieufność. Widziałam, jak niektórzy z trudem znoszą, że komuś się udało. Zamiast czerpać inspirację, próbują ugryźć, podważyć, zniszczyć. To smutne,
ale i pouczające.
Dziś jestem spokojniejsza niż kiedykolwiek. Nie dlatego, że świat się zmienił — ale dlatego, że ja się zmieniłam. Patrzę na zaczepki z uśmiechem, z dystansem. Bo wiem, że jeśli ktoś próbuje cię zniszczyć, to znaczy, że coś w tobie go uwiera — twoja siła, twoje światło, twoje sukcesy.

I jeśli miałabym coś przekazać tym, którzy też czasem czują ciężar ambicji, stresu i cudzej zazdrości, to jedno: nabierzcie dystansu. Bo kiedy ktoś próbuje zgasić twoje światło, robi to tylko dlatego, że jego własne dawno już zgasło.
—
Małgorzata Wilk-Wiśniewska
Prezes GKS Czarni Bytom