Moda na bogatych
Sama czasem uciekam na TikToka. Nie po to, żeby się rozwijać duchowo ani intelektualnie, tylko żeby na chwilę wyłączyć głowę. Przepisy kulinarne, krótkie scenki z życia, luźne filmiki, które bardziej relaksują niż uczą. I w tym całym pozornie niewinnym scrollowaniu od dawna rzuca mi się w oczy jeden, bardzo wyraźny trend.
Moda na bogatych mężczyzn. Nie na partnerstwo, nie na relację, nie na wspólne budowanie życia. Na bogatych. Najlepiej takich, którzy spełnią checklistę: podróże, restauracje, markowe ubrania, zdjęcia na Instagram, opisy w stylutraveler, food lover, living my best life. A wszystko to bez pytania: kim on jest, co czuje, co myśli i czy w ogóle chce być bankomatem.

Coraz młodsze dziewczyny publicznie mówią, jaki „powinien być” mężczyzna. I na pierwszym miejscu nie ma ani charakteru, ani lojalności, ani odpowiedzialności. Jest status. Pieniądz. Styl życia, który dobrze wygląda w kadrze.
Problem w tym, że to nie jest tylko głupia moda. To realnie zmienia relacje.
Młodzi mężczyźni, którzy raz, drugi, piąty słyszą to samo: zabierz mnie na wakacje, kup mi prezent, zawsze mi płać za drinki zaczynają tracić zaufanie. Nie do jednej kobiety. Do kobiet w ogóle. Uczą się, że relacja to transakcja, że zainteresowanie trwa tak długo, jak długo trwa finansowanie stylu życia. Nic dziwnego, że zamykają się emocjonalnie, nie chcą się wiązać, zmieniają partnerki, nie inwestują uczuć. Po co, skoro i tak wszystko sprowadza się do konta w banku?
Do tego dochodzi presja wyglądu. Operacje, botoks, FaceApp. Nawet podróbki markowych rzeczy, byle tylko wyglądać „na poziomie”, byle tylko wpasować się w estetykę luksusu. Autentyczność przegrywa z pozą. Wartość człowieka mierzy się tym, jak drogo wygląda.

Kobiet nastawionych wyłącznie na „złapanie” bogatego mężczyzny jest dziś tak dużo, że zaczynają oszukiwać już nie tylko mężczyzn, ale same siebie. Żeby się wyróżnić, kłamią: o luksusie, o swoich drogich torebkach (często podróbkach), o rzekomej kolejce innych chętnych mężczyzn. Kłamstwo staje się ich podstawowym narzędziem, a nie wypadkiem przy pracy.
Nic dziwnego, że mężczyźni przestają ufać — skoro coraz częściej trafiają nie na kobietę, tylko na dobrze wyreżyserowaną iluzję.
Tylko że wykorzystywanie kogoś – emocjonalnie czy finansowo – nigdy nie zbuduje dobrej relacji. Ani trwałej, ani zdrowej. Związek, w którym jedna strona jest sponsorem, a druga pseudo projektem wizerunkowym, kończy się zawsze tak samo: rozczarowaniem, cynizmem i pustką. Po obu stronach.
TikTokowe „typy idealnego faceta” nie uczą miłości, tylko konsumpcji. A relacje oparte na konsumpcji nie przetrwają pierwszego kryzysu.
Można chcieć komfortu. Można chcieć stabilności. Ale jeśli fundamentem wyboru partnera są wyłącznie pieniądze i lifestyle, to nie jest to droga do szczęścia. To jest droga do świata, w którym nikt nikomu nie ufa –ani kobiety mężczyznom, ani mężczyźni kobietom.
I może zamiast pytać: jak bogaty powinien być mój facet, warto zapytać: kim ja sama jestem i co mam do zaoferowania poza sztucznymi pozami i często niskim poziomem intelektualnym.
Związek to nie relacja sponsorska, tylko miłość, lojalność i wspólna odpowiedzialność.
Malgorzata Wiśniewska – Prezes GKS Czarni Bytom
zdj. główne: Moto.rp.pl