Małgorzata Wilk – Wiśniewska: Dlaczego tak kocham Bytom?
4 kwietnia Małgorzata Wilk – Wiśniewska
Bytom to moje rodzinne miasto, a miłość do niego została mi wpojona przez mamę, a przede wszystkim przez babcię.
Moja mama była lekkoatletką Polonii Bytom. Zdobywała liczne medale w kraju i za granicą, z wielką dumą reprezentując nasze miasto na sportowych arenach. W tamtych czasach Ślązacy często byli postrzegani negatywnie, ale przykrości, jakie mama z tego powodu doświadczyła, tylko wzmocniły jej lokalny patriotyzm. Był moment, gdy otrzymała intratną propozycję transferu do Górnika Zabrze, ale odmówiła – nie wyobrażała sobie startów w innych barwach niż Polonia Bytom.
Jeśli chodzi o babcię, ona kochała ten piękny, przedwojenny Bytom. Spacery z nią po mieście przenosiły mnie w czasy jej młodości. Babcia zatrzymywała się przed budynkami i ze szczegółami opowiadała, jakie lokale znajdowały się tam przed wojną. Często wchodziłyśmy nawet do środka, gdzie z ubolewaniem mówiła: „Gosia, patrz – tu, gdzie teraz jest ta brzydka lamperia, przed wojną były marmury i piękna mozaika”.
Pokazywała mi swoją ulubioną kawiarnię (dzisiejszą Kolorovą), kina czy sklepy, pamiętając nawet ceny wielu produktów. Z dumą wspominała, że w młodości, w domu towarowym (w miejscu, gdzie dziś stoi Agora), dorabiała jako modelka, prezentując najnowsze kolekcje ubrań i kapeluszy.
Kiedy zabierała mnie do bytomskiego parku, zawsze powtarzała zdanie, które do dziś mam w pamięci: „Przed wojną w parku chodziły panie w pięknych sukniach, a panowie w eleganckich garniturach nie rozstawali się ze stylowymi laseczkami”. Właśnie do tego parku mój pradziadek Johann zabierał babcię na spacery i gorące kakao w domku, którego dziś już niestety nie ma.
Zarówno moja babcia, mama, jak i cała rodzina wpoili mi miłość do Bytomia, ale także poczucie niesprawiedliwości. To miasto przez lata było eksploatowane, a nawet rozgrabione. Bytomianie wiedzą, że nasz Bytomski Lew przez dziesięciolecia stał w warszawskim ZOO i tylko dzięki ogromnemu zaangażowaniu lokalnej społeczności, władz oraz innych patriotów wrócił tam, gdzie jego miejsce – do Bytomia!
Dlatego uważam, że teraz powinien nadejść NASZ CZAS! Czas, w którym musimy zostać zauważeni i docenieni. To moment na wsparcie i otwarcie nowego rozdziału w historii naszego miasta. Bytom ma fascynującą przeszłość, a my piszemy jej ciąg dalszy – zróbmy to najlepiej, jak potrafimy!
Małgorzata Wilk-Wiśniewska
Prezes GKS Czarni Bytom