Ładowanie

„Latający Ślązak” – Pociąg, który wyprzedził swoje czasy

Gdy w maju 1936 roku na tory wyjechał „Latający Ślązak” (niem. Fliegender Schlesier, śl. Furgajōncy Pierōn), był symbolem postępu technologicznego i ambicji, jakie towarzyszyły kolejnictwu tamtych czasów. To ekspresowe połączenie kolejowe między Berlinem a Śląskiem nie tylko skróciło dystans między tymi regionami, ale także stało się jednym z najbardziej nowatorskich rozwiązań w historii transportu.

Wyzwanie dla kolei: lotnictwo i motoryzacja

Lata 30. XX wieku były czasem gwałtownej rywalizacji między koleją a dynamicznie rozwijającymi się gałęziami transportu, takimi jak lotnictwo pasażerskie i motoryzacja. Aby pozostać konkurencyjnymi, koleje niemieckie wprowadziły lekkie, aerodynamiczne pojazdy szynowe z napędem spalinowym, które miały zapewnić szybkie i komfortowe podróże. Po sukcesie „Latającego Hamburczyka” (Fliegender Hamburger) na trasie Berlin – Hamburg, przyszedł czas na uruchomienie podobnych połączeń w innych regionach Niemiec.

64621f49cb45a_o_large "Latający Ślązak” – Pociąg, który wyprzedził swoje czasy

„Latający Ślązak” wystartował 15 maja 1936 roku. Trasa, licząca około 510 kilometrów, łączyła Berlin z Bytomiem i prowadziła przez wiele kluczowych miast, w tym Wrocław, Opole i Gliwice. Dzięki imponującej średniej prędkości 128 km/h i maksymalnej wynoszącej aż 160 km/h, podróż trwała jedynie 4 godziny i 25 minut.

Technologiczne cudo na torach

„Latający Ślązak” był obsługiwany przez nowoczesne trójczłonowe wagony spalinowe typu Leipzig, wyprodukowane w zakładach Linke-Hofmann Werke we Wrocławiu. Pojazdy te, zbudowane w systemie Jakobsa, wyróżniały się aerodynamicznym kształtem oraz mocą, jaką zapewniały silniki wysokoprężne V12 Maybach GO 5 o mocy od 302 kW do 442 kW. Dzięki temu pociąg zyskał uznanie nie tylko wśród pasażerów, ale i entuzjastów technologii.

Skład oferował miejsca 2. i 3. klasy, co czyniło go przystępnym dla klasy średniej – przedsiębiorców, urzędników i innych podróżujących służbowo. W skromnym bufecie można było posilić się podczas podróży, która była dopasowana do harmonogramu dnia – wyjazd rano, powrót wieczorem.

1280px-SVT_Leipzig-1-1024x768 "Latający Ślązak” – Pociąg, który wyprzedził swoje czasy

„Furgajōncy Pierōn” – legenda Śląska

Mieszkańcy Śląska, zachwyceni prędkością pociągu, nadali mu przydomek „Furgajōncy Pierōn”. Był to wyraz podziwu dla technologii, która umożliwiała przemieszczanie się z niewyobrażalną wówczas szybkością.

Pociąg zatrzymywał się tylko w największych miastach: Wrocławiu, Opolu, Kędzierzynie-Koźlu i Gliwicach. Po dotarciu do Bytomia skład trafiał do specjalnie wybudowanej hali postojowej, która została ostatnio wyremontowana.

Koniec epoki

Historia „Latającego Ślązaka” dobiegła końca 21 sierpnia 1939 roku, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Wagony motorowe zostały przejęte przez armię, a połączenie przeszło do historii jako symbol nowoczesności okresu międzywojennego.

Dziś podróż między Katowicami a Berlinem zajmuje ponad 6 godzin – niemal o 2 godziny dłużej niż w czasach świetności „Latającego Ślązaka”. Mimo to jego legenda wciąż budzi podziw i pozostaje jednym z najbardziej fascynujących rozdziałów w historii kolejnictwa.

Dziedzictwo „Latającego Ślązaka”

Choć „Latający Ślązak” był ofertą dostępną w specyficznych czasach i warunkach, jego duch przetrwał. W 2019 roku elektryczny zespół trakcyjny z województwa opolskiego pobił rekord przejazdu na odcinku Opole – Wrocław, pokonując trasę w 36 minut. To dowód na to, że ambicja szybkiej kolei wciąż inspiruje współczesnych inżynierów i podróżnych.

Czy kiedyś powrócimy do takich prędkości i komfortu? „Latający Ślązak” przypomina nam, że przyszłość zawsze zaczyna się od śmiałych marzeń i innowacyjnych rozwiązań.

Fot. Wikipedia, bundesarchiv

Share this content: