Skinheadzi, punkowcy, metalowcy, depeszowcy, skejci i pierwsi hip-hopowcy. W latach 90. wystarczyło przejść ulicami Bytomia,
by zobaczyć niemal cały katalog młodzieżowych subkultur. Każda miała swój styl, muzykę, ulubione miejsca i własne zasady. Miasto wyglądało wtedy zupełnie inaczej niż dziś. Było bardziej kolorowe, choć nie zawsze spokojniejsze.
Dla młodych ludzi, którzy dorastali w Bytomiu w latach 90., ubranie często mówiło więcej niż przedstawienie się. Irokez, ciężkie glany, wojskowa kurtka, skórzana ramoneska czy szerokie spodnie były jasnym komunikatem: należę do określonej grupy.
Po latach szarości PRL-u przyszła wolność. Nagle można było słuchać muzyki, której wcześniej trudno było zdobyć, ubierać się po swojemu i otwarcie manifestować własne poglądy. Polska otworzyła się na świat, a wraz z nią otworzyły się również młodzieżowe głowy.
Do Bytomia trafiały zachodnie kasety, płyty, ubrania i całe style życia. Na bazarach można było kupić niemal wszystko, a pirackie nagrania krążyły
z ręki do ręki. Jedni nagrywali Metallikę na kasetach magnetofonowych, inni polowali na najnowsze utwory Depeche Mode, a kolejni słuchali pierwszych płyt rapowych.
Bytom nie był wtedy miastem anonimowych ludzi
Dzisiaj młodzieżowa moda często miesza się ze sobą. Trudno od razu powiedzieć, czego ktoś słucha albo z jaką grupą się utożsamia. W latach 90. było inaczej.
Metalowca można było rozpoznać po długich włosach i koszulce ulubionego zespołu. Punkowiec wyróżniał się irokezem, naszywkami i ćwiekami. Depeszowiec stawiał na charakterystyczną stylizację inspirowaną członkami Depeche Mode. Skejci i miłośnicy hip-hopu wybierali szerokie ubrania, czapki i sportowe buty.
Każda grupa miała swoje miejsca spotkań. Młodzi ludzie godzinami okupowali ławki, skwery, okolice dworców, place i bramy. W centrum Bytomia można było spotkać całe grupy nastolatków, które z daleka zdradzały, czego słuchają.
Dla jednych była to moda. Dla innych niemal sposób na życie.
Metalowcy i długie włosy
Metal był w latach 90. niezwykle popularny. Kasety Iron Maiden, Metalliki, Slayera czy Megadeth przegrywano wielokrotnie, aż nagranie zaczynało szumieć. Polskie zespoły również zdobywały coraz większą popularność.
Metalowcy byli jednym z najbardziej widocznych elementów ulicznego krajobrazu. Długie włosy, jeansowe kamizelki z naszywkami, skórzane kurtki
i koszulki zespołów były ich znakiem rozpoznawczym.
W Bytomiu, podobnie jak w innych śląskich miastach, muzyka metalowa miała szczególne znaczenie. Przemysłowy krajobraz, familoki, kopalnie
i ciężka atmosfera miasta dobrze współgrały z ciężkimi gitarowymi brzmieniami.
Dla wielu osób metal nie był jednak tylko muzyką. Tworzył środowisko, w którym poznawało się przyjaciół i spędzało całe lata młodości.
Punk nie chciał się nikomu podporządkować
Punkowcy byli w Polsce obecni jeszcze przed transformacją ustrojową, ale lata 90. przyniosły im zupełnie nową rzeczywistość.
Nie było już jednego systemu, przeciwko któremu można było się buntować. Pojawiły się za to bezrobocie, bieda, zamykane zakłady pracy i dziki kapitalizm.
Bytom przechodził wtedy ogromne zmiany. Transformacja gospodarcza mocno dotknęła mieszkańców miasta i całego Górnego Śląska. Dla wielu młodych ludzi rzeczywistość wcale nie wyglądała tak kolorowo, jak obiecywała telewizja.
Punk pozostał więc muzyką buntu.
Irokezy, glany, kurtki pełne naszywek i agrafek przyciągały uwagę. Punkowcy nie próbowali się wtapiać w tłum. Wręcz przeciwnie – chcieli być zauważeni.
Skini budzili respekt i strach
Jedną z najbardziej charakterystycznych, ale również kontrowersyjnych grup byli skinheadzi.
Ogolenie głowy, ciężkie buty, kurtki typu bomber i charakterystyczny sposób ubierania sprawiały, że trudno było ich pomylić z kimkolwiek innym.
W latach 90. środowiska skinheadowskie były obecne również na Śląsku. Trzeba jednak pamiętać, że ruch ten nie był jednolity i jego historia jest znacznie bardziej skomplikowana niż stereotyp funkcjonujący w Polsce.
W świadomości wielu mieszkańców tamtych czasów skini kojarzyli się jednak przede wszystkim z agresją, ulicznymi konfliktami i silnym przywiązaniem do własnego terytorium.
Subkultury nie zawsze żyły obok siebie spokojnie. Dochodziło do konfliktów, a spotkanie przedstawicieli dwóch wrogich grup mogło skończyć się awanturą.
Lata 90. miały bowiem również swoją ciemną stronę.
Depeszowcy – fani jednego zespołu, ale całego stylu życia
Bytom miał również swoich depeszowców.
Dla młodszych mieszkańców miasta może być dzisiaj trudno zrozumieć fenomen tej grupy. W czasach, gdy dostęp do muzyki był ograniczony, pojawienie się zespołu takiego jak Depeche Mode wywołało prawdziwą rewolucję.
Fani grupy nie ograniczali się tylko do słuchania jej płyt. Inspirowali się stylem muzyków, fryzurami i sposobem ubierania.
Czarne kurtki, jeansy, charakterystyczne fryzury i przypinki z logo zespołu były częstym widokiem wśród młodzieży.
Dla wielu depeszowców fascynacja zespołem przetrwała do dzisiaj. Dorośli już fani wciąż spotykają się na koncertach i imprezach poświęconych muzyce Depeche Mode.
Szerokie spodnie i pierwsze rytmy hip-hopu
Pod koniec lat 90. coraz mocniej do głosu dochodziła kultura hip-hopowa.
Rap, graffiti, breakdance i deskorolka zaczęły zdobywać śląskie miasta. Młodzież przestała patrzeć wyłącznie na Londyn czy Berlin. Coraz większe znaczenie miał Nowy Jork i kultura amerykańskich blokowisk.
Na ulicach pojawiły się szerokie spodnie, bluzy z kapturem i sportowe buty. Młodzi ludzie nagrywali pierwsze własne utwory, tworzyli graffiti i próbowali swoich sił na deskorolkach.
Hip-hop bardzo szybko znalazł swoje miejsce również na Śląsku. Blokowiska, osiedla i przemysłowy krajobraz stały się naturalnym tłem dla muzyki opowiadającej o codziennym życiu.
Skejci okupowali place i chodniki
Deskorolka w latach 90. była czymś znacznie więcej niż sportem.
Skejci mieli swoje ulubione miejsca, gdzie godzinami próbowali kolejnych trików. Krawężnik, schody czy fragment betonowego placu wystarczały, by stworzyć własny skatepark.
Deskorolka była wtedy symbolem zachodniej kultury, do której młodzi Polacy dopiero uzyskiwali dostęp.
Pierwsze profesjonalne deski, buty i ubrania były drogie i trudne do zdobycia. Dlatego wiele osób radziło sobie po swojemu, przerabiając sprzęt albo kupując używane rzeczy.
Liczyła się jednak przede wszystkim atmosfera.
Bytom był wtedy głośniejszy i bardziej kolorowy
Lata 90. były okresem ogromnych zmian. W Bytomiu zamykano kolejne zakłady, zmieniała się gospodarka, wielu mieszkańców musiało odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Ale równocześnie dorastało pokolenie, które po raz pierwszy mogło niemal bez ograniczeń wybierać własną muzykę, styl i sposób życia.
Subkultury były widoczne wszędzie.
Dzisiaj młodzi ludzie również tworzą swoje społeczności, ale coraz częściej dzieje się to w internecie. Dawniej trzeba było wyjść z domu, żeby spotkać ludzi podobnych do siebie. Trzeba było wiedzieć, gdzie się pojawiają i o której godzinie można ich tam znaleźć.
Nie było mediów społecznościowych, komunikatorów i smartfonów.
Były za to ławki, kasety magnetofonowe, koncerty, podwórka i długie rozmowy do późnego wieczora.
Czy subkultury zniknęły z Bytomia?
Nie do końca.
Metalowców nadal można spotkać na koncertach. Punkowcy wciąż organizują swoje wydarzenia. Fani Depeche Mode nadal pozostają wierni ukochanemu zespołowi. Hip-hop natomiast nie tylko przetrwał, ale stał się jednym z najpopularniejszych gatunków muzycznych.
Zmieniło się jednak jedno.
Dawniej subkultury były widoczne na ulicy. Człowiek, idąc przez centrum Bytomia, mógł w ciągu kilku minut zobaczyć irokeza, długowłosego metalowca, depeszowca w czarnej kurtce i grupę młodych ludzi w szerokich spodniach.
Dzisiaj granice między stylami znacznie się zatarły.
Może dlatego mieszkańcy, którzy dorastali w latach 90., z takim sentymentem wspominają tamte czasy.
Były czasami biedne, chaotyczne i niebezpieczne. Były pełne przemocy, ulicznych konfliktów i trudnej codzienności transformacji.
Ale były też autentyczne.
I chyba właśnie dlatego tak bardzo utkwiły w pamięci całego pokolenia.
Dziś subkultury nie są już tak widoczne jak w latach 90. Tamten Bytom był jednak pełen charakterystycznych postaci, muzyki
i młodzieżowego buntu. Dla wielu mieszkańców była to wyjątkowa dekada, której klimat pozostał już tylko we wspomnieniach.
Zdjęcie: Zaplecze Muzyka